FUNDAMENTY – kopiemy.

No i dzieje się. Powolutku co prawda, ale buduje się już realnie jakoś ten nasz Drewniany Dom, tak już przestrzennie i w ogóle w głowie.
Paweł już dzisiaj szalał między tymi sznurkami – tu salon, tu pokój, tu spiżarka ! Mega jest zachwycony ja oczywiście też, z tym, że mam trochę poczucie, że jakiś MINI jest ten domek i przestrzenie między tymi sznurkami i wykopkami to takie średnio duże mi się wydają, rzekłabym niewystarczające, że nie wszystko się tam pomieści, a już w tej spiżarce na pewno. Staś i Paweł uspokajają mnie, że na dużej przestrzeni to nie widać tak metrażu i że na pewno będzie wszystko super.
Skoro tak mówią, szczególnie Paweł, to na pewno tak będzie. A nawet jeśli nie, to Drewniana Inwestycja pochłonęła tyle hajsu, że i tak napisze Wam, że jest NAJLEPIEJ NA ŚWIECIE. Żarcik.

Fundamenty lejemy w sobotę jednak, o ile pogoda dopisze. Mamy obsuwę trochę, bo prądu jeszcze nie podłączyliśmy, ze względu na koszta – prąd budowlany jest super drogi poza tym trzeba płacić wysoki abonament do momentu odbioru budynku. A że skumaliśmy się już z sąsiadem Panem Jarkiem to nam odpali prądu za bimberek, własnej roboty, tak zwaną Romanówkę od teścia. W przyszłości będzie o tym pewno mowa.

Dla zainteresowanych sprawkami budowlanymi, to ziemia na naszej działce jak się okazuje obfituje nie tylko w Neolityczne Skarby ale również w bardzo dobre podłoże pod fundamenty. Po wykopaniu kilkudziesięciu centymetrów nadal jest piach i drobny żwir. Bywają ziemie nieprzyjazne budowniczym jak glina, jakieś podmokłe tereny czy głazy, grobowce czy grodziska nie daj Boże, no ale wtedy to już po zawodach. W każdym razie, ziemia piaszczysta, prawie jak plaża if you know what i mean 🙂 Dwa szpadle w ruch i jest kopane. Pan Staś trochę wyklina Pana Architekta, że tyle tych ścianek ale cóż. no. kopią bo co. Panowie kopią ręcznie, ponoć tak najlepiej, bo najdokładniej. Trochę się zdziwiliśmy myśleliśmy, że to wjeżdża koparkowy i już a to widzisz Pan, ręczna robota ! Poza tym gdzie, między te sznurki, koparka ? Raczej średnio.

Pies tropiący niestety dzisiaj musiał zostać w mieście, stąd brak Rudzielca na zdjęciu.

Aha, ostatnio zapomnieliśmy o jednej rzeczy, dość ciekawej Wam napisać, chociaż to taka trochę niebezpieczna sytuacja – otóż Pan Staś pokazał nam na swoim smartfonie, że na naszej działce były dwa dziki. Niby fajnie i w ogóle, obcowanie z naturą i znajomym można poopowiadać, ale z drugiej strony żeby nie skończyło się tak jak tutaj:

Kilka fotek, na pamiątkę !

img_7773-2

img_7778-6

img_7776-5

img_7775-4

img_7772-1

4 Comments

  • Polko
    25 listopada 2016 at 14:10  - Reply

    Witam przez nie ogarniecie budowniczych zaplacicie wiecej za beton aczkolwiek zaoszczedzilicie troche piniedzy na koparce . . . gdyz teraz sie kopie dziurę do dna jak wasze rowki zbija sie szalunki systemem doka . . .i wiadomo ile pojdzie betonu i wszystko jest ladnie i estetycznie wiem bo cos tam wykopalem w swoim zyciu Powodzenia ” a jezeli byl dobry grunt piaszczysty to mozna go bylo wrzucic po zalaniu spowrotem do wykopu . . . „

    • zbudujmydrewnianydom
      25 listopada 2016 at 21:37  - Reply

      Cześć, to żadne nieogarnięcie budowniczych tylko inna metoda wylewania fundamentów, ich cena ustalona była z góry, więc nie dopłacamy nic za beton, czy też nie oszczędzamy na koparce – po prostu taki system był ustalony od samego początku. Przy budowie drugiego domu, kto wie, może zgłosimy się do Ciebie ! 🙂 Pozdrawiamy, Aga i Paweł.

  • wredniak_na_budowie
    28 listopada 2016 at 23:19  - Reply

    Macie ławy fundamentowe zrobione identyczne jak my. Chodzi mi o to, że zbrojenie jest na gruzie układane i zalewane bezpośrednio w wykopie. A ile się nasłuchałam, że to zły sposób, że to, że tamto, bo szalunek trzeba zrobić, bo folią wykop wyłożyć, bo chudziak na dno wylać. Myślałby kto…, a dawniej tak budowali i domy stoją po 100 lat. Nasze też postoją długie lata, prawda? 🙂

    • zbudujmydrewnianydom
      28 listopada 2016 at 23:41  - Reply

      u nas to samo – nawet ostatnio ktoś napisał, ze tak się już nie robi. Guzik prawda jak się okazuje, są różne szkoły i metody, w zależności też od gruntu, pory roku itp. A ile się jeszcze nasłuchamy, o losie !

Dodaj komentarz