ROZWIĄZANIE UMOWY Z WINY WYKONAWCY.

Limit pecha w tym roku został chyba już przez nas dawno wyczerpany, właściwie to chyba już pierwszego stycznia zostaliśmy najbardziej oszukanymi ludźmi na świecie. Właściwie oszukani byliśmy już w sierpniu zeszłego roku, podpisując umowę z naszym Wykonawcą.
Tym POSTEM aktualnie, kolokwialnie możemy sobie jedynie co tyłek podetrzeć. Zostaliśmy oszukani, zwyczajnie, normalnie, tak jak zdarza się to jakimś znajomym znajomego, siostrze brata kuzynki. Takie historie to ja czytałam raczej na info24.pl, czy oglądałam w TVN, u Anny Marii Wesołowskiej. A tu proszę – u nas taki cyrk. Po krotce ? Zostaliśmy oszukani przez podwykonawcę naszego Wykonawcy. Kosztowało nas to 65.000 zł. Słownie szcześćdziesiąt pięć koła. Pamiętacie zapewne, zaliczkę na drewno, którego do tej pory nie ma. Na zrębie do tej pory nie byliśmy, bo go zwyczajnie nie ma. Miał być w Kaliszu, w Rzeszowie, w Górach…Tak czy siak, naszą niezłą sumkę przejął komornik, podwykonawcy naszego Wykonawcy.

Dlatego nas nie było.

Dlatego, że już w grudniu czuliśmy, że coś jest nie tak, że zwęszyliśmy jakąś aferę, do naszej ekipy dołączył Pan Jacek, renomowany prawnik, specjalista od prawa budowlanego, najlepszy adwokat w Wielkim Mieście. To dlatego nie spaliśmy po nocach, wypłakiwaliśmy się w poduszki, Paweł utracił sporo włosów, wypiliśmy hektolitry piwa, melisy i kropli żołądkowych na przemian. Obmyśleliśmy sto różnych planów, w tym sprzedaż działki i wyprowadzkę do Wadowic lub Polkowic, skrupulatny plan oszczędzania przez 5 lat aby spłacić te 65.000 mojemu tacie. Za 5 lat będziemy mieć 34 lata więc jeszcze spoko ! A tak serio.

Straciliśmy zaufanie do ludzi. Wszystkich. To było chyba pierwsze, tak okrutne oszustwo, jakie spotkało mnie w życiu. Pieniądze pieniędzmi, raz są, raz nie ma. Ale sam fakt, tego, że ktoś robi Was za przeproszeniem w WAŁA w cztery oczy było po prostu słabe.

Błędem było to, że nie skonsultowaliśmy umowy z prawnikiem, czy notariuszem, czy jakimś innym Bogiem, nie wiem. Zaćmienie jakieś mieliśmy, radość wtedy nas po prostu chyba tak przyćmiła czy jakieś mega szczęście, że to się dzieje i tak oto jak śliwki w kompocie jesteśmy.
Aktualnie sytuacja wygląda następująco, udało nam się podpisać polubowne rozwiązanie umowy z winy wykonawcy. Do 25.04 Wykonawca ma dokończyć fundamenty oraz zwrócić nam zaliczkę. Jeśli tak się nie stanie, czeka nas Anna Maria Wesołowska.

Czyli co ? Szukamy nowego wykonawcy 🙂 Macie kogoś godnego polecenia ?
Śmieje się sama do siebie, dzisiaj rozmawiając z jednym z Nowych Potencjalnych Wykonawców przez telefon, opowiedziałam mu całą historię (nie wiem czemu, ale opowiadam to wszystkim, taki mam żal do świata o to)
i powiedziałam, że mam nadzieję, że nas nie oszuka, a właściwie to jestem pewna, bo takie straszne rzeczy dwa razy pod rząd chyba się nie zdarzają (?)

Ostatecznie, przyjęliśmy tą lekcję życia, wychodzimy nadal z założenia, że najważniejsze, że mamy siebie, że mamy Małą M., jesteśmy zdrowi i w ogóle takie tam FRAZESY (if you know what i mean). Pan Jacek, prawnik zapewnił mnie, kiedy prawie się popłakałam w kancelarii, że nie byłam w stanie temu zapobiec.

Na osłodę – Nasza Mała M., Oksa, działka, fundamenty i wiosna.

IMG_0028-3

IMG_0035-6

IMG_0056-20

IMG_0087-34

IMG_0118-56

IMG_0133-69

IMG_0139-75

IMG_0153-86

3 Comments

  • Magda
    6 kwietnia 2017 at 18:18  - Reply

    Nas tez wykonawca oszukał. „Tylko” na 5000. Nie ważna kwota. Każde oszustwo boli tak samo. przykro mi i pozdrawiam gorąco. Trzymajcie się!

  • Dominik
    6 kwietnia 2017 at 20:25  - Reply

    Jesli nadal szukacie wykonawcy to proszę o kontakt. Mam świetnego wykonawcę, chłopaki zbudowali mi Kanadyjczyka 3 lata temu. Pozdrawiam. Dominin

  • Ark Studio
    7 kwietnia 2017 at 15:57  - Reply

    Polecam Drew Dom ze Spytkowic, p. Kazimierz Dziur to porządny i uczciwy fachowiec 🙂

Dodaj komentarz