JAK SIĘ SPAKOWAĆ NA WAKACJE ?

Najważniejsze, co należy ze sobą zabrać w tym sezonie, to przede wszystkim
DOBRY HUMOR !

Ze dwadzieścia dobrych razy wyjeżdzałam w swoim życiu na wakacje. Co rok rok to samo, tego nie ma, tamtego nie ma, klapek nie mam, fajnego stroju nie mam, bo przytyłam, więc w zielonym bikini będę wyglądać jak szynka, kapelusza nie mam a tak bardzo chciałabym mieć, żeby zrobić sobie ładne zdjęcie, modnych spodni dresowych, tylko sprane czarne dresy w których źle wyglądam bo źle, swetra na romantyczny spacer po plaży nie mam, dżinsów w stylu Beverly Hills nie mam, słomkowej torebki plażowej i okularów przeciwsłonecznych – też nie !

Odkąd jestem mężatką jest dokładnie tak samo tylko razy dwa, bo klapek nie ma też Paweł, okulary zostawił dwa lata temu u brata w samochodzie, kapelusz też nagle zginął przy przeprowadzce, spodenki kąpielowe są za małe, no i rozklekotał się jeszcze do tego uchwyt na komórkę w samochodzie.

Odkąd jestem mamą – wszystkie te o których pisałam powyżej są nieaktualnie … niepotrzebne lub po prostu straciły dla mnie znaczenie.
W tym roku najważniejszy jest strój dla Michaliny, pampersy do wody, krem z filtrem, kapelusz na główkę od szpilki i … spokój ducha.
Coś cudownego się stało, że trochę mi obojętne, że wyglądam jak szynka w zielonym stroju z H&M. Sam strój sam w sobie jest ładny, zrzucę 4 kg jak wrócę z wakacji, po to też zamówiłam rowerek spinningowy (!).
I nie jest to warunkowanie tylko akceptacja tego, co jest, aktualne w szafie, życiu, na wadze ale przede wszystkim w głowie.

Co mam na myśli ?

Że moja waga się nagle nie zmniejszy i najpiękniejszy strój kąpielowy niestety tego nie zmieni (ale rowerek spinningowy tak!), okularów słonecznych mam ze 4 pary, z czego łącznie ubrałam je może 2 razy bo kiepsko widzę przez ciemne szkła, ale fajnie jest o prostu coś mieć na głowie, wygląda się jakoś tak lepiej, poza tym wczoraj byłam na wyprzedaży i było tyle pięknych modeli, że wykupiłabym prawie wszystkie, od razu musiałabym kupić na nie też piękne kolorowe etui, żeby się to chińskie szkło czasem na zarysowało.
Tymczasem, przeszłam obok tego stojaka z najpiękniejszymi okularami świata za 14,90. Tak po prostu, wezmę stare szkła – i tak są nieużywane. Kapelusz sobie odpuszczę, serio to jakaś głupia fanaberia, Pawłowe nakrycie głowy znalazło się na działce u dziadków, podobnie jak okulary przeciwsłoneczne ! Okazało się, że spodenki wcale nie są za małe, klapki najprawdopodobniej są w szafie, ale tak zbunkrowane w reklamówkę, że ich nie zauważyłam. W szafie mam milion (serio) torebek, z których któraś na pewno nada się na plażę, spodenki z Beverly Hills średnio będą na mnie leżały, bo mam wąskie biodra, więc chyba też sobie odpuszczę, sweter na romantyczne spacery w sumie mam – kupiłam specjalnie dwa lata temu, ale zakładałam go dzień w dzień od świtu do nocy, bo tak zimne było tamto lato, więc może po prostu w tym roku na randki będę chodzić w kurtce przeciwdeszczowej.

Zostaje tylko ten uchwyt na komórkę…

Podsumowując – jedziemy nad Bałtyk, a nie Koniec Świata.

Pakujemy do walizek właściwie wszystko jak leci, szczególnie dla Michaliny, bo jak mawia mama:

LEPIEJ NOSIĆ JAK SIĘ PROSIĆ !

To jest tylko 12 dni a nie całe życie, jak czegoś braknie, to się dokupi, albo po prostu nie będzie się tego mieć !

Proste.

Aha, jeszcze Oksa…

Dodaj komentarz