Hokus pokus, czary mary.

***

O czarach, urokach i duchach wiem niewiele, tylko tyle, że boję się okrutnie wszelkich nieziemskich zjawisk, do wiadomości przyjmuję fakty tylko te od Stephena Hawkinga, które w racjonalny sposób można wyjaśnić jakoś, zilustrować czy pojąć na chłopski rozum, to owszem. W piątek jednak wiadomość z banku PKO, o tym, że kredyt jakiego chcą nam udzielić, jest na tak chujowych warunkach, sprawiła że zaczęłam wierzyć absolutnie we wszystko. Czary, uroki, złe wróżby i inne nadprzyrodzone zjawiska, nawet czakry i kalendarz chiński, olej z czarnuszki i herbatę z liści oliwnych.

***

Kurde, teraz tak sobie przypominam, że mamy trochę doświadczenia jednak w magii.
Jakieś półtora roku temu z Pawłem czarowaliśmy. A raczej odczynialiśmy. Michalinę…W Czarcim Żebrze ją kąpaliśmy pewnego wieczoru, bo tak darła się w niebogłosy przez bite 4 miesiące, że daliśmy się wciągnąć w jakieś magiczne sztuczki. Mieliśmy numer nawet do znachorki spod Poznania, od znajomego. Mama za późno powiedziała mi o czerwonej wstążce, więc pomyślałam, że urzekł mi kto to nasze dziecko, stąd ten cyrk. Nie pamiętam kto dokładnie polecił mi tą magiczną kąpiel, w każdym razie pewnego wieczoru wsadziliśmy Misię w to Czarcie Żebro i kąpaliśmy zgodnie z zasadami przy świetle białej świecy z Ikei. Woda nie zmętniała, Michalina nie przestała też płakać, dopiero uspokoiła się wtedy kiedy piąty lekarz z kolei kazał ją porządnie nakarmić mlekiem modyfikowanym. Aha – zmętniała woda po kąpieli w Czarcim Żebrze świadczyć ma o tym, że delikwent był zauroczony i te męty to ten urok. Wodę taką należy wylać gdzieś na rozdrożu i wylewając trzeba odpędzać złe myśli, my wylaliśmy do muszli klozetowej, bo trudno o rozdroże w centrum Poznania.

***

Do brzegu. W piątek zaraz po pracy popędziliśmy na działkę i obwiązaliśmy dwa piorunochrony czerwonymi wstążkami. Być może analityk kredytowy z mBanku będzie dla nas bardziej łaskawy.

 

***

2 Comments

  • Sabina
    11 lipca 2018 at 09:31  - Reply

    Kurcze jak się cieszę,że natknęłam się na pani bloga,wszystko co u pani czytam,oglądam mnie inspiruje,przypomina zapomniane i daje wiarę,że wszystko mogę. Nie mam 20 lat,tylko 56 a czuję się….no młodziej😊. My też niedawno tzn.mąż i ja zaczęliśmy budowę szkieletówki😊spełniamy swoje marzenie. Pozdrawiam i idę dalej panią czytać😊

    • manufaktura.ladnie
      30 lipca 2018 at 13:25  - Reply

      Pani Sabino ! Bardzo dziękuje za te miłe słowa, to jak łyżeczka cukru do gorzkiej szklanki herbaty, którą wypijam powolutku. Cieszę się, że znalazła Pani jakieś pozytywy w tej naszej póki co trudnej historii, która mam nadzieje szczęśliwie się skończy ! Życzę dużo cierpliwości i powodzenia w budowie Państwa domu, bądźcie ostrożni i wytrwali, no i zapraszam do nas ponownie, pozdrawiam, Agnieszka !

Dodaj komentarz