DOM vs. MIESZKANIE

oksa

Mieszkacie w mieszkaniu czy w domu ?

Na wsi, czy w mieście ?

My mieszkamy na dość sporym metrażu 69m2. Kiedy rok temu wyprowadzaliśmy się z kawalerki o powierzchni 32m2, naszej radości nie było końca.
W nowym pięknym mieszkaniu znajdzie się miejsce na odkurzacz, mopa, deskę do prasowania, klatkę dla szynszyla, maszynę do szycia, biurko robocze, tajne biurko Pawła, 4 dymiony z winem i około miliona innych rzeczy “przydasie”. Oksana, nasz rudej maści kundlowaty pies przez pierwsze kilka dni lezał w jednym miejscu – lęk przestrzenny jak się później okazało. Do dziś z balkonu korzysta tylko wtedy, kiedy jesteśmy na nim my:

11136153_479148625575579_5206913399357974782_o

Wszystko byłoby chyba ok, gdyby nie fakt, że do naszej załogi dołączył Mały Człowiek, który na szczęście aktualnie śpi. Nasze M3 zaczęło się kurczyć w zawrotnym tempie. Tajemnicze biurko Pawła, perkusja i urocza bieliźniarka musiały wyjechać z domu na rzecz łóżeczka, regału, komody, i aktualnie maty do zabawy Małej M. Dymiony z winem, stosy butelek i słoiczków są poupychane gdzieś po kątach, podobnie jak kurtki zimowe, tkaniny i przybory krawieckie, buty narciarskie i kaski. Cztery paczki po 30kg każda wysłaliśmy do rodziców na strych – rzeczy oznakowane „przydasieniewiadomokiedy”.  Maszyna do szycia pozostała nietknięta. Jeszcze…

Nadszedł chyba ten czas (!), że musimy albo kupić swoje mieszkanie, najlepiej M10 lub po prostu wybudować wymarzony dom. Generalnie pochodzimy z niedużych aglomeracji miejskich, dzieciństwa spędziliśmy w bloku lub w kamienicy. Z czasem wyjechaliśmy na studia do jednego z tych Wielkich Miast, które skutecznie utwierdziło nas w przekonaniu o konieczności posiadania jednak świętego spokoju. Kupno mieszkania rozważaliśmy bardzo krótko, wystarczyło spojrzeć na kartony na szafie, niezbędne do reklamacji sprzętu (nawet pomimo, to, że sprzęt kosztował 99zł kartonu szkoda wyrzucić) lub te biedne dymiony, na regał z zaprawami czy nasz pseudoogród na balkonie. Na perkusję nawet nie spojrzeliśmy bo już nie ma jej na widoku.

Wstępnie podjęliśmy decyzję o budowie domu.

Dlaczego ?

Bo brakuje nam wiecznie miejsca,  jesteśmy osobami o dość dużej aktywności w obrębie gospodarstwa domowego. Co to oznacza ? Po prostu dużo czasu spędzamy w domu, poświęcając właściwie każdą chwilę na jakieś prace domowo – życiowe. A to zrobimy przeciery, a to posadzimy nowe zioła, zrobimy miód pitny, czy makaron. Marzy nam się szklarnia, pracownia, składzik na narzędzia rodem z amerykańskiego filmu, piwniczka na przetwory i wina, piwonie w ogrodzie czy wielki taras. W obecnym mieszkaniu spędzamy najwięcej wolnego czasu. Być może zahacza to o skrajne domatorstwo, ale męczy nas miejski zgiełk, a najbardziej przystanek tramwajowy właściwie pod drzwiami. Oczywiście dla niektórych jest to niebywałą wygodą, co jest dla nas zrozumiałe, bo mieszkanie w centrum ma swoje wielkie plusy.

Analiza kosztów mieszkania w centrum Wielkiego Miasta vs. domu pod miastem wypada raczej niekorzystnie na rzecz mieszkania jeśli chodzi o stosunek metrażu do ceny. Na przykładzie domu o powierzchni 130m2 koszt budowy samego domu to ok. 350tys. zł. + działka, w dobrej ofercie i zależnie od metrażu to koszt od 150 tys. zł w górę. Suma jest raczej spora, bo to kolokwialne pół bańki. ALE. Analizując średnią cenę mieszkania w Centrum Wielkiego Miasta, która wynosi min. 5,500 tys. zł za m2, prosty rachunek daje nam 90 m2 mieszkania w mieście. Bez spiżarni, szklarni, składzika na narzędzia, budy dla Oksy i dość pokaźnego kawałka zielonej trawy.

Niewątpliwie naszą decyzję o budowie domu diametralnie przyspieszyła Mała M. Pojawienie się dziecka w dwuosobowym ( + pies ) ognisku domowym rozpala prawdziwy ogień. Owszem, ogniska domowe skutecznie i wspaniale można pielęgnować w mieście, niesie to za sobą na pewno też dużo profitów, w naszym jednak przypadku mogloby się to skończyć tylko pożarem. Klamka zapadła, mniej więcej za pół roku o tej porze o ile Bóg, czas i pieniądze pozwolą, będziemy już w swoim Drewnianym Domku na wsi.

* * *

Dodaj komentarz