Działka – kupno.

Kupując działkę, niestety nie ma opcji KUP TERAZ, a wszystkie papiery dostarczy firma kurierska.

Szukając działki w Internetach niemal w 99,9 % przypadków natkniecie się na ogłoszenia kupna przez pośrednika. Słyszeliśmy wiele razy: po co Wam pośrednik, idźcie na wieś, pojeździjcie trochę, popytajcie, w Gminie, w Starostwie i nie wiadomo jeszcze gdzie. Żeby nie było, pojeździliśmy, a nawet pochodziliśmy po wiosce, w 40-sto stopniowym upale, ja w 4 miesiącu ciąży łaziliśmy po wsi. Przyjechaliśmy oczywiście jeszcze wtedy PKP-em i na eksploracje terenu mieliśmy tylko godzinę piętnaście lub cztery, bo tylko tak kursował pociąg. Już po pierwszej takiej wyprawie mieliśmy dosyć
i przybiliśmy jednak piątke z pośrednikiem.

Jak wygląda kupno działki w praktyce ?

  1. Pośrednik.
    Prowizja pośrednika waha się między 1,5-4% wartości inwestycji. Przyjeżdzajęc na działkę po prostu miły Pan przyjeżdza z Wami, pokazuje grunt, podpisujecie też „umowę”, że widzieliście daną ziemię i nie możecie zakupić jej w inny sposób, jak przez tego Miłego Pana. Niby nic, a jednak już zaczyna się, uwierzcie nam niekończący się stos papierów, podpisów, danych osobowych i innych nudności. Widzieliśmy w sumie 4 działki, podpisaliśmy 4 umowy. Ostatecznie marża Pośrednika w naszym wypadku wynosiła 1,5% inwestycji. Na to byliśmy przygotowani. No i na zadatek oczywiście, symboliczne 2%, które w razie jakbyśmy jednak się rozmyślili nie podlegało zwrotowi. Teoretycznie kupno przez pośrednika gwarantuje to, że ziemia nadaje się pod budowę domu czy to, że księgi wieczyste są ok, że nie ma zadłużenia czy jest dostęp do drogi, wody i prądu itp.  Podpisujemy więc umowę, wpłacamy zadatek i mamy czas na sprawdzenie dla własnego świętego spokoju czy działka zgodnie z zapewnieniem pośrednika kolokwialnie mówiąc nadaje się pod budowę czegokolwiek.
  2. Papierkowa robota.
    Wiedzieliśmy, że działka nie była objęta miejscowym planem zagospodarowania, co oznacza, że nie ma warunków zabudowy. Musieliśmy sami je uzyskać, nie będąc właścicielami działki – zatem obecny właściciel musiał nas upoważnić do uzyskania jakichkolwiek informacji na jej temat. Czego potrzebowaliśmy, aby uzyskać warunki zabudowy ? Zapewnienia o dostawie wody oraz prądu, co było akurat bezpłatne, czas realizacji ok. 2 tygodnie. Za to mapa ewidencyjna, wypis i wyrys z gruntu to już koszt ok. 200zł. Czas jaki potrzebujecie na uzyskanie takich dokumentów to również 2 tygodnie. Pomijamy tutaj stratę czasu w kolejkach i nieuprzejmości kadry Starostwa Powiatowego. Z kompletem takich dokumentów, oczywiście z upoważnieniem obecnego właściciela działki  należy udać się do Urzędu Gminy i wystąpić o wydanie warunków zabudowy. Czas oczekiwania nawet 3 miesiące.
  3. Dinozaury na działce, złoty pociąg i Majowie – archeolog na działce.
    Jednym słowem mówiąc – odmowa wydania warunków zabudowy, bo teren jest objęty dwoma okręgami archeologicznym (wtf ?) Naprawdę ? To postawiliśmy dom. Jak psu w dupę 3.000zł zadatku, myślimy. Z ciepłym pismem w ręce wykonaliśmy telefon do pośrednika, wyklinając go na czym świat stoi. Jak się okazało trochę niepotrzebnie, bo w Gminie powiedzieli, że każda działka ma od jakiegoś czasu taki nadzór, tak o. Z naszym szczęściem na naszej działce będzie pewno jakaś arcyważna osada czy nowy gatunek dinozaura. Także bez paniki – Starostwo po po prostu wymaga tego, aby przy wykopaliskach ziemnych (to słowo nabiera tutaj kolosalnego znaczenia) obecny był archeolog. Koszt około 1000zł, w przypadku, jeśli będzie to tylko jednodniowy nadzór. Innych przypadków nie sprawdzamy, żeby nie wywołać wilka z lasu czy tam podziemi. Z 3 miesięcy robią się 4, ostatecznie są warunki, jest archeolog umówiony, jest ok.
  4. Kredyt.
    W trakcie trwania pkt.2 staramy się o kredyt. Papierów zaczyna być coraz więcej, plus dochodzi nowa Miła Pani, Doradczyni Kredytowa. Taka osoba, czyli doradca kredytowy w naszym przypadku to prawdziwy skarb. Oboje pracujemy, urwanie się z pracy na 30 minut każdorazowo do kilku banków po oferty, porównanie ich, kolejne spotkanie i inne działania na których i tak się nie znamy nie wchodziły w grę. Zaufany doradca kredytowy to mniej spotkań, jasne zasady kredytowej gry, lista niezbędnych dokumentów gotowa do wydruku na mailu i miłe towarzystwo w trakcie podpisywania umowy w banku. Do kredytu oprócz zaświadczenia o wysokości zarobków i warunków zabudowy nasz bank wymagał jeszcze wypisu i wyrysu z gruntów oraz mapy ewidencyjnej, kolejne 2 stówy. Niestety i tak nie obyło się bez niespodzianki. Wartość niespodzianki – 2.000zł. Żeby nie zanudzać – już w samym banku, w towarzystwie oczywiście Miłej Pani, przy podpisaniu umowy dowiedzieliśmy się raz, że akurat promocja na niższą prowizję kredytu podczas której złożyliśmy wniosek akurat wczoraj się skończyła i nie mamy prawa z niej skorzystać, dwa ubezpieczenie kredytowe. Ubezpieczenie kredytu to jedna z rubryk zestawień banków, w jednym banku jest pusta w drugim wynosi np. 1,40% i liczby te nie mają większego znaczenia dopóki nie przyjdziecie już podpisać umowy i wtedy Pan z Banku mowi, że to 1,40% to w rzeczywistości 1849 złotych, które po podpisaniu umowy bank sam sobie pobierze przy okazji spłat. Zaczęło się robić nerwowo. A to dopiero początek…
  5. Wpis do hipeteki – szkoda słów bo to „tylko” 200zika, if you know what i mean…
  6. Notariusz.
    Jest to nie tyle wkurwiający co po prostu najsmutniejszy punkt całej tej naszej uroczej, drewnianej inwestycji. Poziom rozczarowania i smutku jaki przeżyliśmy u notariusza sięgał stąd do kosmosu. Dlaczego ? W przeddzień spotkania u notariusza Miły Pan Pośrednik zadzwonił upewnić się, czy wszystko wiemy, czy wszystko mamy, czy kredyt ok…i czy mamy środki na notariusza – jasne, 1500 zika mamy, wiadomo. A podatek ? Jaki podatek ? Podatek od czynności cywilnoprawnych, 2% wartości działki. 3.000zł + Notariusz 1900zł. Z naszego wkładu własnego kasa stopiła się mniej więcej jak tutaj.
  7. Podsumowując.
    W kilka dni kosztów okołokredytowych i okołodziałkowych i okołonotariuszowych nazbierało się blisko 8.000zł. Z nikąd, po nic, dla nikogo. Przepłakałam chyba godzinę, i dwa dni chodziłam struta, tyle pieniędzy…Boże. No ale nic to. Trzeba dopłacić. Nie będzie po prostu płaszczyka z Zary, botków na zimę a wózek dla Misi kupimy za dwa miesiące.

***

Być może na świecie nie ma tak niedoinformowanych i nieświadomych ludzi jak my i dlatego ten post. Żeby żadna niewiasta nie musiała wylewać morza łez po tych bezsensownych opłatach, jak się mawia na wsi „opłatnościach”.
A tak na serio, naprawdę, Bóg nam świadkiem, nie byliśmy przygotowani na taki cyrk, na tyle pieniędzy. I łez.

Niestety, im dalej w las tym ciemniej. I drożej.

***

3 Comments

  • Fan
    19 września 2016 at 19:08  - Reply

    Bardzo fajny artykuł z dużą ilością przydatnych informacji. Drobna uwaga dot. zaliczki- zgodnie z KC zaliczka ulega zwrotowi, zadatek nie.

  • zbudujmydrewnianydom
    21 września 2016 at 15:34  - Reply

    Dzięki za czujność, poprawiamy ! no i pozdrawiamy !

  • Adam
    13 stycznia 2017 at 21:57  - Reply

    Jak to kiedyś powiedział Pan Piłsudski Naród wspaniały, tylko ludzie *****

Dodaj komentarz