WYKONAWCA.

Budowa domu murowanego wiąże się z zatrudnieniem odpowiedniej ekipy budowlanej, wiadomo koniec języka za przewodnika, zawsze siostry znajomego szwagier się budował … i w taki sposób znajduje się namiar na Majstrów. Trochę gorzej z Majstrami od Drewnianych Chatek, technologia wymaga jednak doświadczenia i wykwalifikowanej ekipy zarówno od „murów” jak i wykończeniówki. Jak się okazało po naszym rozeznaniu, dom z bala domowi nierówny. I tutaj zachęcamy Was do weryfikowania i zapoznania się z ofertą – nawet jakbyście mieli jechać 400km tylko po to aby obejrzeć domek pokazowy. Rodzajów bali jak się okazało jest sporo, od okrągłych, półokrągłych, kwadratowych czy nowości na rynku – bali klejonych o dziwo najdroższych. Najdziwniejszym rodzajem bala okazała się „imitacja bala” którą jeden z wykonawców szczerze nam polecał – przecież nikt nie zauważy, że to zaślepki na rogach.
Serio ?

Jak szukaliśmy wykonawcy ?

Znaleźliśmy w Internetach najbardziej satysfakcjonujące nas pi razy drzwi rozmieszczenie pomieszczeń i kubaturę budynku, nanieśliśmy od razu swoje poprawki – czyli tą spiżarkę, dodatkowe pomieszczenie na pracownię i garderobę. Taki mizerny projekcik wysłaliśmy do dokładnie 17 firm, które zajmują się budową domów z drewna. Część firm znaleźliśmy w sieci, większość jednak spisaliśmy jadąc po drodze do Zakopanego. Zrobiliśmy po prostu taki mini przetarg – jak się okazało dość słusznie, bo:

Przedział cenowy za m2 domu z bala wahał się od 2,500 do nawet 4.000zł netto. Przy tak dużej inwestycji to jakieś kilkadziesiąt tysięcy w plecy (?) Trochę to był o tyle średni pomysł przetargowy, że czasami pomimo, że cena ok, to transport z końca Polski + zakwaterowanie robotników na czas budowy było porównywalne z kosztami ekipy „stąd”. Poza tym kilka firm nie podejmuje się budowy domu w większym promieniu niż np. 100km. Byliśmy rozczarowani tez tym, że tylko 10 firm odpowiedziało, z czego może 4 były naprawdę chętne do współpracy, pod względem zaangażowania.
Przez telefon odrzuciliśmy 2 z 4 ofert – po prostu, wykonawcy nie wykazywali dostatecznego zainteresowania naszą inwestycją, może głupio to brzmi, ale czasami jesteście w stanie wyczuć, czy komuś zależy czy ktoś ma Was w głębokim poważaniu. Stwierdziliśmy, że jeśli ktoś zlewa nas przez telefon na samym początku to w trakcie prac budowlanych może być już tylko gorzej.
Dwie wybrane oferty wykonawców znajdowały się w promieniu 100km.
Pojechaliśmy zatem (własnym samochodem !) na oględziny pokazowe Drewnianych Domków.

Pierwsze oględziny okazały się kompletną katastrofą, choć zapowiadało się wspaniale.
Zacznijmy od CENY. Po kalkulacji przy kawie i ciastku wyszło 160 tys. za całą chatę. WTF ? Prawie podpisaliśmy umowę z pełną buzią, popijając kawkę. Gadu gadu, srutututu, to zapraszamy na oględziny tych 160 tysięcy koła, bo akurat wykonawca jest w trakcie realizacji takiego cuda nieopodal.
Niestety okazało się, że była to tajemnicza technologia, której nazwy nie zdradzimy. Coś raczej na kształt Domku Letniskowego w Łebie sezon 2001, czyli „nikt nie zauważy, że to frezowana listewka”.
Jasne, że nikt nie zauważy, tylko MY…

Porozumiewawczo spojrzeliśmy na siebie, nawet dałam cynk Małej M. która jeszcze była w brzuchu, dziękujemy, do widzenia, będziemy dzwonić, bo i tak najpierw musimy załatwić kredyt i w ogóle mleko na gazie zostawiliśmy. Strzałka. O ile Paweł nie ma problemu z takimi sytuacjami, ja mam zawsze wymalowane na twarzy uczucia, smutek, żal czy po prostu rozczarowanie. No ale nic. Jest jeszcze przecież jeden wykonawca. Przysięgam, że przed kolejnym wyjazdem starałam się nie obiecywać sobie zbyt wiele, nie wyobrażałam sobie tej wspaniałej drewnianej chatki, raczej przed oczyma nadal miałam Domek w Łebie. No ale nic, musimy się z tym zmierzyć, ostatecznie wymurujemy dom i obijemy boazerią.

Pojechaliśmy. Do Pana Stasia.
To jest najbardziej urocze, że w korespondencji mailowej, zawsze Pan Staszek podpisywał się, nie że tam Aleksander Kowalski, właściciel najlepszej firmy budowlanej na świecie ewer, spółka z.o.o. kapitał zakładowy miliony monet, tylko podpisywał się: „pozdrawiam Staś.”
Niby nic, a jednak pierwiastek człowieczeństwa wzbudzał w nas jakieś takie ciepłe emocje (za które przecież słono płacimy tak czy siak, może to jakiś COACH ?!)

Nieważne, jedziemy, jesteśmy, dzień dobry, my tutaj dzwoniliśmy, chcieliśmy obejrzeć domek pokazowy, jasne zapraszam, tędy i JEST !
O Jezu. Maleńki co prawda domeczek, bo to taki na pokaz tylko, chatka mała drewniana, ale jaka ! Z bali. Litych, ciosanych. Okna robią sami, drewniane, drzwi wejściowe i wewnętrzne również, ba, nawet takie jakie sobie zechcemy mieć, to w stolarni zrobią. Okiennice to też nie problem, kolor okien i zewnętrzny dowolny, podłogi też kładą. No i mają swojego Architekta, Ekipe od fundamentów, CO i wykończeniówki w ogóle ! *

Bang. Mamy to ! 

* Jak wytłumaczył nam Pan Staszek (nie jest Coachem, a jeśli jest to jest dobrze zamaskowany) turbo ważne przy budowie Drewnianej Chatki jest to, aby pracowały tam ekipy, które mają doświadczenie z drewnem – instalacje są kładzione w inny sposób niż w domach murowanych, bo drewno ciągle pracuje, stąd Majstry muszą się po prostu znać na rzeczy, inaczej regipsy z płytkami w łazience przymocowane w nieodpowiedni sposób popękają, podobnie jak rury czy CO.

Aha, mamy numer do Architekta. 150km stąd.
O Matko, trzeba będzie jechac !

***

3 Comments

  • Arek
    29 września 2016 at 22:06  - Reply

    Cześć
    Bardzo przyjemnie czyta się wasze zmagania zwiazane z budową swojego domu. Życzę dużo powodzenia i wytrwałości bo sporo przed wami 🙂 będę wam kibicował i obserwował wasze posty.

    Serdecznie pozdrawiam

    • zbudujmydrewnianydom
      29 września 2016 at 23:41  - Reply

      Cześć Arku ! dziękujemy za wsparcie ! nie jest łatwo, a to dopiero początki ! jutro dowiemy się, jak z pozwoleniem na budowę i oczywiście damy znać ! pozdrawiamy ciepło ! Aga i Paweł 🙂

Dodaj komentarz