ARCHITEKT.

Łe, 150km trochę sporo do tego Pana Architekta.

Może obejdzie się bez wizyty w biurze, wyślemy projekt i wytyczne mailem. Zresztą przecież sami zrobiliśmy prawie całą robotę, rozrysowaliśmy pomieszczenia w Fotoszopie, już nawet z tymi naszymi uwagami, więc co to za filozofia dodać odpowiedni metraż i przerysować, może nawet policzy nas 50% taniej ?!
Wolne żarty.
Złożyło się tak, że jechaliśmy akurat w moje rodzinne strony, pierwszy raz z Małą M. do dziadków a Pan Architekt był „po drodze”. Pomyśleliśmy, że zajedziemy przywitać się, powiedzieć, że od Pana Stasia i w ogóle. Paweł jest zwolennikiem analogowego życia, rozmów, dobrego serca i takie tam, ja niekoniecznie, ale ok – jedźmy. Oksa oczywiście pojechała z nami do tego Biura. O losie, dobrze, żeśmy pojechali, bo by się nie obeszło bez takiej wizyty jak się okazało, a nawet jakby się obeszło to spalibyśmy w pokoju od południowego zachodu, Mała M. miałaby najzimniejszy pokój we wsi, a z kuchni moglibyśmy oglądać wschody słońca. Wiadomo, istnieją cztery strony świata, Feng shui i tam Yin Yang, z nazwy niby wiadomo o co chodzi ale w praktyce to już niekoniecznie. Do rzeczy.
Nasz architekt okazał się być prawdziwym architektem, mieszkańcem domu drewnianego. Nie jest żadnym tam wizjonerem, czy zwolennikiem szalonego projektowania dla wzbogacenia portfolio, i co nas bardzo ujęło to to, że jest praktykiem. Jak krowie na rowie, wytłumaczył nam kilka istotnych kwestii, o których wcześniej nie mieliśmy zielonego pojęcia:

Dom parterowy czy piętrowy ?

To była chyba największa zagwozdka przy wyborze projektu. Piętrowe domki są urocze, można sobie zrobić cudowny balkonik, okienko, wykusz jakiś, czy kolumienki, czy daszek z tego balkoniku ze światełkami i oczywiście codziennie rano latem wychodzić na ten balkonik, przeciągać się w piżamce i w ogóle. Ale. Potem trzeba z tego pięterka zejść po schodkach do kuchni, na kawę, zrobić im śniadanka i znowu udać się po schodkach na górę aby obudzić męża i dzieci i znowu zejść na dół wypuścić Oksane i wyłączyć jajka na miękko i wejść raz jeszcze bo nikt się nie obudził a w sobotę te schodki trzeba poodkurzać i wymyć i wrócić się tak z milion razy dziennie. Ok, przesadzliśmy trochę. Nie same schody były głównym powodem rezygnacji z domu piętrowego ale chyba skośne ściany w pokojach, które mogą przysporzyć kłopotów zagospodarowaniem przestrzeni. Co nie oznacza, że nie da się tego zrobić, w Internetach są super świetne inspiracje na skosy w pokojach, obawialiśmy się jednak tego, że będą to pokoiki jak z Domku Letniskowego w Łebie. Pomijając te schody i skosy w pokojach trochę sam Pan Architekt nam pomógł w decyzji, twierdząc, że jego Klienci zapytani po latach o użytkowanie domu piętrowego jednomyślnie odpowiedzieli, że gdyby budowali się raz jeszcze zdecydowanie wybraliby dom parterowy. Jako, że jesteśmy już w tym wieku, że #mamamiałarację i z perspektywy czasu bierzemy sobie do serca rady mam, babć i Architektów zdecydowaliśmy się na dom parterowy.

Aha, debatowaliśmy jeszcze oczywiście nad tym, które rozwiązanie jest tańsze – trochę sól masło zjada, bo niby w samej konstrukcji dom piętrowy jest tańszy – mniejsza powierzchnia fundamentów i dachu, ale znowu schody i instalacje, które trzeba poprowadzić do góry m. in. kanalizację dość sporo kosztują i właściwie na jedno wychodzi w końcowym rozrachunku.
Co jednak z wyglądem pytamy Pana Architekta ? Czy nie będzie to stodoła drewniana ?!

Cytując Pana Architekta:

Dom jest jak kobieta, uroda przemija a charakter pozostaje. 

Zostaliśmy zapewnieni o tym, że bryłę rozbijemy okiennicami, ślepym daszkiem nad wejściem, zadaszeniem dość sporym tarasu i jakimiś tam innymi bajerkami. Pojedynek oczekiwanie kontra rzeczywistość przed nami.

Rozmieszczenie pomieszczeń.

Niemal na samym wstępie nasz mizerny projekcik z Fotoszopa Pan Architekt odbił lustrzanie – sypialnia od strony północnej, w lato nie będzie duszno, salon z tarasem od południa, że jak wrócimy latem z pracy nie będzie tam szklarni tylko miły chłodek. Kuchnia od frontu aby wyglądać na listonosza i bramkę, ewentualnie pozdrawiać sąsiadów, pracownia od północy jako najzimniejszy zakątek, będą tam maszyny i komputer, trzeba będzie pracować a nie przysypiać w ciepełku. Tyle. Aha. Salon z tarasem początkowo wybraliśmy bez zadaszenia – bo niby zacienia pomieszczenie, bo deszcz stuka i w ogóle. Architekt zaproponował, że możemy sobie zamontować markizę taką na korbkę i że będzie spoko, bo w zimie się zwinie, a latem rozwinie i już prawie się daliśmy namówić jednak po głębszym zastanowieniu i wizualizacji doszliśmy do wniosku, że może wyglądać to trochę słabo. Znaleźliśmy lepsze rozwiązanie – zadaszenie, dość spore nad tarasem, ale otwarte w tej części zadaszenia. Trudno to wyjaśnić, zobaczycie na wiosnę.

Kominek i otwarty salon.

Architekt uświadomił nas, że kominek to w naszym przypadku to bezsensowna inwestycja, ponieważ pełniłby raczej funkcję dekoracyjną, aniżeli praktyczną, może raz w roku w Boże Narodzenie byśmy w nim zapalili ogień, albo i nie. Kolejna sprawka to wysokość stropu. Jako, że mieszkamy w kamienicy wysokość naszych sufitów jest spora, pokoje przez to są jasne i wydają się większe, jakoś tak jest bardziej przestrzennie. Koniecznie zatem chcieliśmy aby nasz dom był wysoki jak kamienica, tylko nie na 3 piętrze i z drewna. Niemożliwe ? A jednak – wysokość sufitów podnieśliśmy do 2,80m wysokości na poziomie stropu (dom trochę osiądzie tak czy siak) nie do końca to 3,20m, ale daliśmy się namówić w zamian za to, co nam zaproponował Pan Architekt. A mianowicie otwarty salon. Widzieliśmy w Internetach takie otwarte salony, ale od razu sie pożegnaliśmy z tym pomysłem ze wzgledu na finanse. O Jezu, jak się dowiedzieliśmy, że to nie będzie kosztowało milionów dolarów i właściwie wyjdzie na to samo, a efekt będzie powalający i ten salon będzie miał blisko 6m wysokości to już widzieliśmy się tam w tym salonie, przy choince w Boże Narodzenie, wysokiej na 4m, otwieramy prezenty z Małą M. i Oksą a potem siedzimy sobie na skórze niedźwiedzia przy kominku bez kominka.

Powtórzyłam to wszystko tacie, na co on, cytuje:

Rachunki za ogrzewanie Cie zjedzą. 

Nie na darmo akcja #mamamialaracje w nazwie ma MAMA a nie TATA bo mamie pomysł się raczej spodobał.

***

4 Comments

  • EwkaMarchewka
    28 listopada 2016 at 10:56  - Reply

    Witam.. Blog znalazłam przez przypadek ale tu przycupne na dluzej bo tez myslimy o tym samym. Tez nam sie marzy dom z bali. Sa urocze.. Mozesz mi wyjasnic czemu nie będziecie miec kominka? Nie robi sie go w domach tegp typu? Ja bym chciala miec taki zeby pelnil role c.o. Nie wiem czy to mozliwe. Mozesz mi doradzic gdzie szukac fajnych projektow domu? Chcialabym taki parterowy z garazami w piwnicy. Z racji takiej ze mieszkamy blisko rzeki która w 2010 wylala wiec jbc to sama rozumiesz.. Bede wdzieczna za podpowiedzi. A Wam zycze powodzenia z budowa 🙂

    • zbudujmydrewnianydom
      28 listopada 2016 at 22:15  - Reply

      Witaj Ewo ! Im więcej pytań o ten nieszczęsny kominek dostajemy tym bardziej zastanawiamy się czy podjęliśmy dobrą decyzję 🙂 Kominek w domu drewnianym to niemalże nieodłączny element domu jeśli chodzi o klimat, magie, święta, wieczory z książką itp. My trochę tej magii nie ulegamy. Ale po kolei. Jak piszesz, taki cudny kominek można z powodzeniem potraktować jako podstawowe źródło ciepła, należy jednak wtedy odpowiednio taki komin / kominek wybudować, zamontować oraz odpowiednio użytkować. Więcej informacji na ten temat możesz znaleźć np. tutaj. Dla nas takie rozwiązanie nie było zbyt dobre, palenie w kominku na co dzień wydawało nam się trochę wymagające – trzeba zadbać o czystość, o popiół, drewno, składowanie tego drewna obok kominka. Palenie w piecu np. ekogroszkiem jest dla nas pod względem funkcjonalności dużo bardziej odpowiednie. Jeśli chodzi o aspekt magii samego kominka, to jak najbardziej jest to mocny argument, ale trochę znamy siebie, nasz tryb życia, i tak jak już kiedyś pisaliśmy, kominek prawdopodobnie w naszym przypadku odpalany byłby tylko w Boże Narodzenie. Kolejną rzeczą „przeciw” jest miejsce. Kominek w zagospodarowaniu naszej przestrzeni salonowej trochę rozbiłby nam jedyną ustawną ścianę, o czym napiszemy w poście dotyczącym projektu domu. Ostatnią rzeczą, dość istotną dla nas aktualnie są też koszta. Posaidanie kominka na etapie budowy generuje dodatkowe koszty, na które póki co, nie jesteśmy sobie w stanie pozwolić. W każdym razie, nie jest to dla nas rzecz typu „must have” jak np. pracownia czy spiżarka, z której będziemy korzystać dzień w dzień. Miejsce pod kominek jest, jeśli kiedyś nam się odwidzi, po prostu będziemy murować 🙂 Jeśli chodzi o projekty domów drewnianych ja na początku spędziłąm dobre kilka dni tutaj. Jednak jak pisaliśmy, żaden dom nie pasował nam w 100%, pozatym tam sprzedają tylko projekty, bez wykonawcy. Obawialiśmy się tego, że kupimy projekt, którego ktoś nie będzie mógł zrealizować (z niewiadomego powodu) i zostaniemy z projektem bez wykonawcy. Dlatego też zdecydowaliśmy się na projekt indywidualny, bo koszta wychodzą podobnie. Zachęcam Cie, do znalezienia takiego wykonawcy, który zajmie się Waszym projektem kompleksowo – od projektu, przez fundamenty, instalacje i belki aż po dach. Jest to niesamowita wygoda ale również pewność, że wszystko będzie odpowiednio wykonane. Technologia drewniana jest niestety wymagająca i warto czasem zapłacić więcej za jedną doświadczoną ekipę. Jeśli chodzi o piwnicę – koniecznie sprawdźcie poziom wód gruntowych (są firmy, które zajmują się takimi pomiarami, niestety to koszt kilkaset zł). Jeśli okaże się, że poziom wód gruntowych jest wysoki, to jeszcze nic straconego, można wykonać odpowiednie drenaże, jednak znowu jest to duży koszt. Aha i koniecznie sprawdźcie w warunkach zabudowy, czy będziecie mogli w ogóle piwnicę wybudować. Ależ się rozpisałam ! Mam nadzieję, że chociaż trochę Ci pomogłam, pozdrawiam ciepło, Aga !

  • PapierowyDom
    28 listopada 2016 at 11:07  - Reply

    Witam. Super, że zdecydowaliście się na drewniany dom. Super klimat. Tylko nie bardzo rozumiem , o co chodzi z tym kominkiem? Jak myślę sobie „drewniany dom” , to od razu widzę w wyobraźni kominek dający ciepło i trzaskający w nim ogień. Czemu architekt odradzał?

    • zbudujmydrewnianydom
      28 listopada 2016 at 22:18  - Reply

      Cześć ! tak tak, magia kominka, to ciepełko i w ogóle, już wcześniej pisałam, że zaczynamy mieć wątpliwości 🙂 W komentarzu poniżej szczegółowe info – dlaczego jednak (póki co :)) nie będzie kominka. Architekt odradził nam, nie w kwestii posiadania samego kominka w domu ogólnie, tylko w odniesieniu do nas samych. O ile przyjechaliśmy zdecydowani na drewniany dom, to podczas rozmowy chyba wyczuł, że nie do końca jesteśmy za i powiedział wprost, że skoro są wątpliwości, to nie ma co debatować. Rozwiązanie jest takie, że miejsce pod kominek będzie i jeśli zapragniemy jednak mieć ten uroczy, ciepły kącik to będziemy murować 🙂

Dodaj komentarz