CHLEB I WINO.

I po Świętach – powiedział mój tata 24 grudnia, po tym jak zjadł ostatni kawałek karpia i zapił kieliszeczkiem. Dla Niego jak jest 10 rano to jest już południe, o 14 mówi, dzień się kończy i po dniu. Zanim wyjechaliśmy dał nam Ojciec sadzonki winogrona. Nie byle jakiego, bo przedwojennego, tego z którego pędzi wino o smaku naprawdę wybitnym, słodkie, mocne. Mówi Tata, wkopiecie sobie na działce. Żeśmy wieźli te pędy między wózkiem, walizkami i zabawkami Małej M. w bagażniku przez prawie 500 kilometrów. Zwlekaliśmy trochę z wyjazdem na nasze włości, bo zalewanie fundamentów się przeciągnęło wiadomo, pranie trzeba było zrobić, nawet ze 3, jakieś zakupy, sprawunki, niewiadomoco no i tak ten winogron był cały czas w bagażniku. Wczoraj dzwonie do Mileny, sąsiadki naszej, że jedziemy, szykuj szpadel, bo będziemy kopać ! Zajeżdzamy, czeka Ciotka ze szpadlem, i mówi:

Ciekawa jestem, jak to wkopiecie ten winogron przy minus 3 stopniach ?

Serio ?

I tak oto, nasza misja niestety zakończyła się niepowodzeniem, przy minus 3 ziemia jak kamień, tak więc winogron nadal jeździ w bagażniku. Zajechaliśmy tylko zobaczyć, czy jodła nasza świąteczna się trzyma. Jodła jest, postępów na budowie brak. Stąd ten przestój na blogu. Zrąb ma zjechać na działkę pod koniec stycznia. Oby. Kredyt w trakcie. Styczeń zapowiada się ciężko, luty także, Mała M. idzie do żłobka, musimy podłączyć w końcu prąd, wystąpić o nadanie nazwy ulicy i coś tam jeszcze ale już wyleciało mi z głowy.

Sukcesem Noworocznym jest upieczenie dwóch bochenków chleba ! Kiedyś piekliśmy dwa razy w tygodniu, odkąd przyszła na świat Mała M. upiekliśmy bochenki tylko 2 razy. Postanowiliśmy wrócić do tego zwyczaju, bo chleb jest nieziemski ! Wypiekany w specjalnych żeliwnym garze, na zakwasie prawdziwym, z żadnej tam mieszanki. Ciasto pielęgnujemy, garujemy, przekładamy jak Bóg przykazał !
Najlepsza świeża pajda z masełkiem i solą !

Aha, Oksa została psim testerem ! Dostaliśmy od RogiDogi zabawkę dla Rudzielca <3

img_8396-1

img_8426-4

Dodaj komentarz