to moja pasja  wyssana doszczętnie przez 3 lata z mlekiem matki, chociaż mama jest przedszkolanką a ja grafikiem, zrobiłam na jej prośbę jednak Kurs Pedagogiczny w razie, jakby w mojej korpobazie cięli etaty i zostanę Panią Agnieszką z przedszkola i jak kocham moje dziecko jedyne ponad wszystko, a zaraz i drugie to ja na żadną osobę, co miałaby pracować z innymi ludźmi fejs tu fejs czy bejbifejs tu bejbifejs to się nie nadaję i nie nadam. Jedynym powiernikiem mojej mozolnej pracy są bowiem przedmioty, które nie wejdą ze mną nigdy w polemikę, czyli dwudziestosiedmiocalowy szklany, wypalcowany ekran monitora, przemysłowa maszyna do szycia, co kupiłam sobie w nagrodę, że tak dzielnie zniosłam pierwszą ciążę z porodem włącznie i wysłużony aparat fotograficzny. Szyję, piszę, ilustruję.